Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Pan profesor lin

07. 10. 26
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 6513
wwJest już truizmem stwierdzenie, że złowienie medalowego lina mobilizuje każdego wędkarza. W ostatnich latach taka mobilizacja ma nawet sens, ponieważ liczba linów w naszych wodach dość szybko rośnie. Fakt ten obserwuję od 10 lat. Zwiększająca się populacja lina (podobnie jak karasia srebrzystego) uwarunkowana jest moim zdaniem wieloma czynnikami, z których najważniejsze to: chimeryczność żerowania, ostrożność, płodność i wprost fantastyczna odporność na... kłusowników i rybaków. Dla wędkarza najważniejsza jest chimeryczność brania lina. To ona uczyła pokory i zniechęcała wędkarzy do jego połowu.
 
profesor3 Zwiększająca się populacja lina (podobnie jak karasia srebrzystego) uwarunkowana jest moim zdaniem wieloma czynnikami, z których najważniejsze to: chimeryczność żerowania, ostrożność, płodność i wprost fantastyczna odporność na... kłusowników i rybaków. Dla wędkarza najważniejsza jest chimeryczność brania lina. To ona uczyła pokory i zniechęcała wędkarzy do jego połowu. Mimo sporej wiedzy wciąż dla mnie niewytłumaczalny jest fakt, iż w dobrze zanęconym łowisku, przy optymalnych warunkach pogodowych i wyraźnych oznakach przebywania i żerowania linów, na sprawdzone przynęty nie ma nawet „puknięcia”. A kiedy indziej, gdy na dwór „psa szkoda wygnać”, ryby biorą jak oszalałe. Jako przykład niech posłuży fakt, że 22 stycznia (!) tego roku, podczas huraganu, jaki przechodził nad Polską i straszliwie skaczącego ciśnienia, udało mi się złowić 14 linów! Oczywiście wróciły do wody.
 
Pora roku
Łowię liny wiele lat i cały czas jeszcze ich się uczę. Może dzięki wytrwałości i poznaniu wielu zwyczajów linów udało mi się w 2006 roku złowić ryby długości 70 i 68 cm (na zdjęciu). W maju. Uważam, że właśnie wiosna i okres od 10 maja do połowy czerwca jest najlepszy na spotkanie z tym trudnym przeciwnikiem. Dodam – pięknym! Dlatego każdy bez wyjątku lin powyżej 1,5 kg powinien wrócić z powrotem do wody. Pamiętajcie, że długo rośnie i z latami coraz bardziej nabiera zapachu i smaku mułu, przez co zdecydowanie traci walory smakowe. Za to jako przeciwnik jest super!
 
Oszacowanie łowiska
Czatowanie na lina zawsze zaczynam od dokładnego rozpoznania łowiska. To niby oczywiste, ale zdecydowana większość wędkarzy, dysponująca na dodatek tylko krótkim weekendem, zupełnie to bagatelizuje lub zaniedbuje. Później swoje niepowodzenia „zwala” na pogodę, brak ryb itp. A przecież we wstępnym wyborze łowiska i miejscówki na pewno już pomoże Internet i choćby lektura „Wędkarskiego Eldorado”, wydanego przez naszą redakcję. Do tego wywiad środowiskowy wśród miejscowych wędkarzy w wybranym regionie Polski i wiele tajemnic się wyjaśnia. Taki wywiad wykonamy telefonicznie. Życzliwych zawsze znajdziecie w najbliższym kole PZW. Informacje o nim uzyskacie w danym okręgu PZW. Ja mogę od siebie polecić wody słynące z linów „potworów” jak: zbiornik Dzierżno Duże; jez. Porost; jez. Rosnowo; jez. Probark czy rozlewiska Świny w okolicach Karsiboru. No dobrze, słonko świeci, a my „wylądowaliśmy” ze sprzętem nad sprawdzonym linowym akwenem. 
 
Linowe hity
Od czego zacząć przygotowanie wędkarskiego sukcesu? Oczywiście od nęcenia ryb. W maju zdecydowanie rezygnuję z drobnych zanęt i przynęt. Jako przynętę obstawiam dwa linowe „hiciory”: kukurydzę i ziemniaki. Rzadko posiłkuję się dużymi, białymi robakami i rosówkami. Białe robaki stosuję jako dodatkowy wabik do „kanapki” dwuskładnikowej. Jednak, gdy zaczyna dręczyć mnie drobnica, natychmiast z nich rezygnuję. Selekcjonując przynętę, biorę pod uwagę odległość, na jaką mam ją podać. Krótkie rzuty – ziemniaki. Dalekie rzuty – kukurydza lub kawałek rosówki. Rzadko szukam miejscówek dalej niż 15 m od brzegu, ale bardzo często łowię w odległości... do 5 m od brzegu. profesorWtedy „cztery litery” sadzam dalej od wody, żeby nie płoszyć ryb nieostrożnym ruchem lub hałasem. Zdarza się, że zmuszony warunkami łowiska do wyjątkowo dalekich wyrzutów przynęty, używam tylko kawałków rosówek, choć nie ukrywam, że robię to strasznie niechętnie. Nie mam cierpliwości do trwających w nieskończoność zabaw ze spławikiem wykonywanych przez lina – sadystę. Zanętę w formie dużych kul zawsze staram się umieścić punktowo, lecz przy dużych odległościach czasem niezbyt mi się to udaje. Podstawą kul zanętowych prawie zawsze jest klej i osuszony muł z łowiska. Musi być osuszony, gdyż inaczej ciskać będziemy w wodę błotem. Jako zagęszczacz często stosuję dodatkowo suchy koncentrat z zanętą zapachową na liny i karpie, gdyż ryby te żerują nierzadko wspólnie. Wypełnienie kul stanowią w 20% gruba kukurydza (gotowana lub konserwowa), duże białe robaki i połówki rosówek. Gdy kule zanętowe kleją się do rąk, obtaczam je w drobnym, suchym piasku. Ziemniaki w formie 2 cm kostek, wymieszane z atraktorem na karpia i lina (używam marki „Trofeum”), wrzucam w miejscówkę bez żadnych dodatków. Radziłbym przed połowem potrenować celność rzutu małymi kamyczkami. Przyda się to zdecydowanie. Nęcę z zasady 3–4 miejscówki przez 2–3 dni. Dwie grubo – kilogram zanęty, kilogram przynęty plus trzy kilogramy mułu (raz dziennie o określonej porze, najlepiej 2 godziny przed zachodem słońca). Pozostałe miejscówki nęcę tylko kilkoma kulami lub garściami, próbując łowić w nich od razu. W wyniku eliminacji, na podstawie wyników łowienia, po 3 dniach zostawiam tylko dwie miejscówki. Muszą być one tak oddalone od siebie, aby hol dużego lina nie wypłoszył ryb z obu stanowisk. 
 
Sprzęt
Zawsze dobieram sprzęt pod łowisko. Uwzględniam też warunki pogodowe. Dlatego spektrum żyłki waha się pomiędzy 0,16 a 0,25 mm, choćby tylko przy metodzie spławikowej. Ją też skrótowo opiszę z uwzględnieniem dwóch rodzajów dna, tj. twardego i miękkiego, pozbawionych roślin. Zasiadka wśród roślin to już zupełnie inny typ łowienia. Zestawy spławikowe są inne, również podane zanęty i przynęty. Nie będę oryginalny co do wyboru wędki, jeśli powiem, że stosuję mocne kije długości minimum 4 m, o akcji szczytowej. Dobry teleskop o dużych przelotkach i krótkiej, antypoślizgowej rękojeści jest w sam raz. Mnie ostatnio sprawdził się „Wold Champion Match” długości 4,5 m. Nie zawiódł, mimo że mocno „dostał” podczas holów wśród roślinności naprawdę wielkich ryb. Kołowrotek średni o pojemności 150 m żyłki 0,25 mm. Hamulec twardy, bo będziemy stosować hol zdecydowanie siłowy. Pora na spławiki. profesor2Na łowiskach do 2 m nie powinny przekraczać 15 cm długości i wyporności sumarycznej 3 g (obciążenie sygnalizacyjne podstawowe). Kształtem powinien być zbliżony do ołówka, o zwężającym się ku górze stożku. Wzorcowe dwa typy „Experta”: nr kat. 201-42 i 201-78. Haczyk mocny i ostry od 6 do 10. Rozmieszczenie obciążnika i montaż zestawu najlepiej zilustrują rysunki. Rysunek 1 na twarde dno, zaś rysunek nr 2 na dno miękkie. W zestawach zawsze używam stille, aby zmniejszyć czepliwość zestawu o podwodne rośliny. Śruciny są dużo bardziej podatne na zaczepy. Nie używam przyponów ani krętlików, aby nie osłabiać żyłki. Praktycznie też nie występuje skręcanie żyłki. Zaprezentowane zestawy wystarczają na 70% łowisk linowych, gdzie odległość łowienia nie przekracza 15 m. Są to zestawy składające się z możliwie jak najmniejszej ilości elementów. I tak powinno być! Nad wodą wszelkie regulacje, w zależności od warunków łowiska i charakteru brań, powinny dotyczyć tylko obciążenia sygnalizacyjnego, nigdy głównego! Wykonujemy je też w zależności od spoistości mułu i przezroczystości wody. Im rzadszy muł i bardziej przezroczysta woda, tym dalej obciążenie sygnalizacyjne od haczyka. W skrajnych przypadkach odległość pomiędzy haczykiem a obciążeniem może wynosić nawet 30 cm, ale nie więcej. 
 
Kiedy zacinać?
Wiele szczegółów łowienia linów zweryfikuje życie. Choćby moment zacięcia. Widoczność brania na poszczególnych łowiskach może być diametralnie różna. Od ostrych brań ze zdecydowanym zatopieniem spławika, po delikatne jego uniesienie z krótkim przytrzymaniem. Moment zacięcia można ustalić tylko praktycznie. Próba zbyt wczesnego zacięcia może skończyć się przepłoszeniem linów na kilka dni. Łowiłem piękne ryby zarówno na półmetrowej wodzie (nigdy płycej), jak i na czterometrowej głębi (nigdy głębiej). Ryby żerujące na płytkiej wodzie zawsze biorą bardziej delikatnie niż na wodzie głębokiej. Slalom wśród roślin Hol musi być jak najkrótszy i zdecydowany, w wielu przypadkach siłowy. Każda chwila zawahania skończy się dla nas fatalnie. Lin natychmiast wykorzysta moment naszego niezdecydowania lub nieuwagi i zaplącze się o podwodne badyle. Co wtedy? Kiedy kilka szarpnięć nie pomoże, luzujemy żyłkę i czekamy. Liny mają wyjątkową zdolność wyplątywania się z zaczepów. Jeśli zauważymy, że żyłka zaczyna się napinać, mocno podszarpujemy i kontynuujemy hol.  
 
fot. Karol Zacharczyk
rys. K. Gozdera
 
Piotr Berger  

Partnerzy

https://www.moczykije.pl/sztuka-wedkowania/199-pan-profesor-lin.html
Do góry