Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Łapiemy okonie

07. 08. 05
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 5906
letniepasiaki
 
Lato to jak wiadomo najgorsza pora dla spinningisty (no może poza łowcami drapieżnego białorybu), lecz jak mówi przysłowie „dla chcącego nic trudnego” i ja właśnie wraz z moim wędkarskim kompanem Sławkiem Kubasiewiczem – jesteśmy takimi „chcącymi”.
 
Jednym z naszych letnich łowisk stał się ostatnio Zalew Wiślany. Jest to potężny obszar wodny obejmujący 838 km2, w tym w granicach Polski 328 km2. Jego długość wynosi aż 90,7 km, w tym na terenie Polski 35,1 km. Szerokość Zalewu waha się od 6,8 km do 13 km, przy średniej głębokości 2,7m. Głównym gatunkiem celowo przez nas poławianym jest okoń, częstym przyłowem są sandacze (nie są one być może imponujących rozmiarów, stanowią jednak atrakcyjne urozmaicenie). Z uwagi na charakter łowiska i dość utrudniony dostęp do dobrych miejsc z brzegu – łowienie odbywa się tylko ze środków pływających. Dodać w tym miejscu należy, iż sprzęt pływający powinien być solidny – Zalew Wiślany jest płytkim akwenem i bardzo szybko przy stosunkowo niewielkim wietrzne „podnosi” się wysoka fala, która stwarza duże niebezpieczeństwo dla nieodpowiednich łodzi. Podczas naszych ostatnich wypraw przynętą która przysporzyła nam niezapomnianych wrażeń stał się kolejny raz niezawodny HORNET 4 w wersji tonącej. Wersja kolorystyczna miała według mnie znaczenie tylko dla łowcy, gdyż ofiary przy małej przejrzystości wód zalewu kierowały się drganiami wytwarzanymi przez woblery. Nieodzowne jest stosowanie przyponów wolframowych, które pozwalają unikać przecierania się linki na muszlach racicznicy. Najlepszymi miejscówkami są obszary dna usiane dużą ilością kamieni które jednocześnie znajdują się na jego uskokach ( np. próg na pograniczu z 1,5 - 2 metry ). Faktem jest, że na takich miejscach straty w arsenale są nieuniknione – lecz jak mówi stare przysłowie pszczół : „Gdzie patyki – tam wyniki”.
 
Arek Maćkiewicz 

Partnerzy

https://www.moczykije.pl/sztuka-wedkowania/172-lapiemy-okonie.html
Do góry