Polish Czech English French German Italian Portuguese Russian Spanish Turkish

Amury - zwyczaje i upodobania

08. 01. 27
Wpis dodał: Kulashaker
Odsłony: 16451
amur_potwor
 
    Każdy, kto złowi amura zapamięta to zdarzenie na długo. Jeżeli tylko nie będzie to ryba bardzo mała to na pewno wrażenia ze stoczonej walki będą wielokrotnie wspominane w gronie znajomych. Budowa ciała amura, a szczególnie szeroki, mocny ogon już na pierwszy rzut oka znamionuje olbrzymią siłę. Tak też jest w rzeczywistości. Spośród ryb łowionych w naszych wodach siłą i wytrwałością w walce mogą się z mini równać jedynie sumy i karpie. Kilkudziesięciominutowe odjazdy, przy których wędkarz ma wrażenie, że zahaczył małą łódź podwodną, wielominutowe murowanie do dna i dynamiczne wyskoki na d powierzchnię wody – wszystkie te środki obrony posiadają amury w swoim bogatym arsenale.
    Amur jest chyba najmocniej uzależniony od panującej temperatury wody. W klimacie środkowoeuropejskim nawet w najbardziej upalne lata woda nie nagrzewa się tak bardzo, aby umożliwić amurom tarło, choć czasami zaczynają się one zachowywać w sposób sygnalizujący działanie pewnych instynktów. W warunkach naturalnych ryby te trą się latem, w odcinkach rzek o twardym dnie. W wodach naszego kontynentu najlepszymi łowiska są zrzutowe kanały elektrowni oraz wielkie zbiorniki zaporowe. Te pierwsze łowiska stwarzają amurom optymalne warunki bytowe. Temperatura wody osiąga tam często latem wartości w granicach 28 – 30 stopni Celsjusza. Wtedy właśnie amury czują się najlepiej. Trawienie pokarmu zajmuje im niewiele ponad dwie godziny, stąd jego pobieranie odbywa się prawie bez przerwy. W ogóle zwyczaje pokarmowe tych ryb są bardzo ciekawe. Otóż odżywiają się one najchętniej całymi kawałkami roślin wodnych, szczególnie moczarka, ale także trzciną czy tatarakiem. Jakich ilości pożywienia potrzebują, pokazuje doskonale przykład jezior w Polsce, w okolicach Konina, gdzie w wyniku gwałtownego wzrostu populacji amurów nastąpiło znaczne ograniczenie roślinności w zbiornikach. Nie jest rzadkością widok amura płynącego tuz pod powierzchnia wody z pękiem trzciny w pysku. Co prawda objada on z niej tylko liście, ale żeby to zrobić musi najpierw złamać łodygę. Jego przysmakiem SA młode, wiosenne kłącza. Właśnie wiosna amur potrafi pochłonąć olbrzymia ilość pędów tataraku. W zbiornikach, gdzie populacje amurów są bardzo liczne i doprowadzają do całkowitego zubożenia roślinności, ryby te potrafią pożerać dosłownie wszystko co trafi do wody, od spadających liści drzew począwszy, a na wszelkiego rodzaju zanętach, wrzucanych przez wędkarzy skończywszy. Podczas moich pobytów nad jeziorami konińskimi, które należą do najciekawszych łowisk tych ryb w Europie, polscy wędkarze opowiadali o łowieniu amurów na tak dziwne przynęty jak żołędzie czy banany. Podobno, kiedy czasami woda wylewała się na nadbrzeżne łąki, amury potrafiły wypływać na świeżo powstające płycizny i objadać się trawą!
    Nęcenie ryb o takiej specyfice żerowania jest bardzo trudne. Nigdy nie decyduję się na zanęcanie łowiska przez dłuższy czas przed połowem. Nie jest tu bowiem potrzebna przyzwyczajanie ryb do przynęty. Amury, jeżeli nic ich nie odstrasza, nie mają najmniejszych zahamowań przed połykaniem wszelkich przynęt roślinnych, także tych, których dotychczas nie spotykały. Po przyjeździe nad wodę nęcę pop prostu za pomocą procy, używając przynęt, na które zamierzam danego dnia łowić. Praktycznie nie ma większego sensu komponowanie jakiejś mieszanki złożonej z drobnych składników, np. różnego rodzaju maczek, kasz czy aromatów, chyba że miałaby ona wabić ryby intensywnym zapachem. Jednym ze sposobów łowienia jest zestaw powierzchniowy z kula wodną. Używam wtedy karpiówki długości 3,90 metra i teście krzywizny 2 lbs oraz żyłki o wytrzymałości w granicach 7 – 8 kilogramów. Przynętę stanowi kawałek chleba. W takim zestawie haczyk powinien być stosunkowo duży, w przeciwnym wypadku ciężko będzie zaciąć rybę. Jestem zdania, że zestaw z kula wodną daje o wiele lepsze efekty niż nieco bardziej tradycyjny i wciąż częściej stosowany ciężarek gruntowy, utrzymujący całość w jednym miejscu, z „zakotwiczoną” przynętą, unoszącą się na powierzchni wody. Wielu wędkarzy twierdzi, że odcinek żyłki pomiędzy chlebem a kulą wodną, który z konieczności leży na wodzie, płoszy amury. Ja takiego efektu nie zauważyłem. Praktycznie zawsze wybieram do wędkowanie miejsca płytkie, około 1 – 1,5 metra. Na większych głębokościach amury spotyka się bardzo rzadko, czego przyczyną jest ich wyjątkowa ciepłolubność. Przy łowieniu na chleb stosuje się do podobnych zasad jak w przypadku karpi. W tych miejscach gdzie udaje mi się namierzyć amury rzucam na wodę kilka kawałeczków chleba ale zawsze w taki sposób, aby nie spadały im prosto na głowę. O ile w przypadku powierzchniowego łowienia karpi najpierw należało precyzyjnie zlokalizować ryby o tyle amury bardzo często w obie tylko wiadomy sposób odnajdują unoszące się na wodzie kawałki zanęty. W ciepłe, słoneczne dni zwykle wystarczy wrzucić kilka kawałków chleba w miejscach prawdopodobnego żerowania amurów, a te już same je odnajdą. W poszukiwaniu pożywienia potrafią bardzo aktywnie penetrować dość duże obszary. Zdarzają się oczywiści gorsze dni, kiedy nie daje się zauważyć żerowania ryb na powierzchni ani też zwabić ich pływającym kawałkami przynęty. Wtedy najczęściej wraca się z nad wody o kiju. Jeżeli w pewnych sytuacjach amury nie chcę zbliżać się do brzegów rozwiązaniem może okazać się zestaw gruntowy z ciężarkiem 30 – 40 gramów. Używam wtedy kija średniej długości, np. 3,60 metrowego o ugięci 2,5 lbs. Jako przynęty używam kulek proteinowych z umieszczona w środku kuleczka styropianu. Zestaw jest tak skonstruowany, że przynęta unosi się kilka lub kilkanaście centymetrów ponad dnem. W podobny sposób łowię w kanałach, stosuje jedynie krótszy kij o długości 3,30 metra. Często łowię tez metoda odległościową ze spławikiem. Oczywiście, nie próbuję holować dużych amurów na delikatnej matchówce ale wybieram wędziska o teście około 1 ¼  lub 1 ½ funta, pozwalające zarówno na wyrzut małego spławika jak i w pewnym stopni na forsowny hol dużej ryby. 
    Amury żerują aktywnie począwszy od maja do września. W okresie zimowym ich złowienie należy do wyjątków, choć podobnie ja w przypadku podobnych ryb karpiowatych, znam wędkarzy, którym takie wyjątki zdarzają się dość często, zwykle jako efekt przemyślanego działania. 
 
Wolf Rudiger Kremkus  

Partnerzy

https://www.moczykije.pl/sztuka-wedkowania/224-amury-zwyczaje-i-upodobania.html
Do góry