Dlaczego Irlandia jest rajem na szczupaka
Irlandia od lat uchodzi za europejską stolicę szczupaka. Ogromna liczba naturalnych jezior, rozbudowany system rzek i kanałów, łagodne zimy oraz ograniczony presing wędkarski sprawiają, że szczupak w Irlandii dorasta do imponujących rozmiarów i trzyma świetną kondycję. Nie ma tu problemu z przyduchami, przerybionymi wodami ani dziką zabudową brzegów. W wielu rejonach wciąż łowi się w scenerii przypominającej Skandynawię sprzed kilku dekad.
Do tego dochodzi przyjazne prawo wędkarskie. Dostęp do ogromnej liczby wód jest darmowy lub relatywnie tani, a przepisy w większości nastawione są na catch & release dużych szczupaków. Irlandczycy coraz bardziej chronią swoje drapieżniki, bo zrozumieli, że wędkarska turystyka przywozi do kraju realne pieniądze. Z perspektywy polskiego spinningisty lub łowcy na żywca oznacza to, że nawet przy pierwszym wyjeździe szanse na kontakt z „metrówką” są realne.
Irlandia jest też atrakcyjna logistycznie. Tanie linie lotnicze, spory wybór noclegów, możliwość wypożyczenia gotowych łodzi spinningowych, a przede wszystkim lokalni przewodnicy, którzy żyją z prowadzenia wędkarzy. Dzięki nim nie trzeba uczyć się wód od zera – w kilka dni można poznać kluczowe miejsca, techniki i pory dnia. To jeden z powodów, dla których wielu wędkarzy po pierwszej wyprawie wraca tu co rok.

Najlepsze regiony na szczupaka w Irlandii
Woda w Irlandii jest praktycznie wszędzie – od małych, torfiastych jeziorek po ogromne jeziorzyska z dziesiątkami wysp. Szukając odpowiedzi na pytanie, gdzie na szczupaka w Irlandii, warto podejść do tematu regionalnie. Każdy obszar ma inny charakter, poziom presji i typ dostępnej infrastruktury.
Południowy zachód: Lough Derg i okolice Shannon
Lough Derg to jedno z najczęściej wybieranych jezior przez wędkarzy z Polski. Położone na rzece Shannon, ogromne, zróżnicowane, z masą zatok i półek, daje szansę zarówno na ilość, jak i jakość szczupaków. Derg jest typowym „dużym jeziorem szczupakowym” – trzeba poświęcić czas na znalezienie ryby, ale gdy już „wpada” woda z drapieżnikiem, potrafi oddać kilka naprawdę grubych ryb jednego dnia.
Okolice Shannon to sieć rozlewisk, kanałów i bocznych zatok, które świetnie sprawdzają się przy silniejszym wietrze, gdy wyjście na otwartą wodę Lough Derg staje się ryzykowne. Szczególnie interesujące są:
- mniejsze zatoki osłonięte od głównego koryta,
- wejścia do kanałów i rozlewisk,
- okolice marin i nabrzeży, gdzie trzyma się biała ryba.
Region południowego zachodu jest dobrze przygotowany pod turystów. Łatwo znaleźć wynajem łodzi, domki z pomostem oraz przewodników, którzy specjalizują się w szczupaku z dużych jezior. To dobry wybór na pierwszą wyprawę, gdy zależy na kompromisie między dziczą a komfortem.
Środkowa Irlandia: pas wielkich jezior i kanałów
Środek wyspy to wędkarska „autostrada szczupakowa”. Wielkie jeziora środkowej Irlandii – takie jak Lough Ree, Lough Ramor, Lough Sheelin i liczne mniejsze – połączone są systemem rzek i kanałów. To tworzy ogromny, połączony ekosystem. Szczupaki migrują, podążając za białą rybą i sezonowymi warunkami, dlatego wykwalifikowani przewodnicy często zmieniają łowiska w trakcie sezonu.
Środkowa Irlandia jest mniej „turystyczna” w klasycznym sensie (mniej tłumów, mniej kurortów), ale za to często bardziej rybna. Znajdują się tu jeziora, na których przez tydzień nie zobaczy się innej łodzi wędkarskiej. W wielu miejscach można liczyć na:
- dobry dostęp z brzegu – pomosty, łąki, polne drogi,
- regionalne łodzie wędkarskie z prostymi silnikami,
- lokalnych przewodników operujących na kilku pobliskich jeziorach.
Centralne położenie sprzyja mobilności. Z bazy noclegowej można w 40–60 minut dojechać na kilka różnych typów wód: płytkie torfianki, głębokie, wapienne jeziora, odcinki kanałów z równym, jednostajnym dnem. To szczególnie wygodne przy dłuższych pobytach, gdy chce się dostosować do kaprysów pogody.
Północny zachód: surowe jeziora Donegal i Mayo
Jeśli celem jest połączenie łowienia z dziką scenerią, północno-zachodnia Irlandia – okolice Donegal i Mayo – robi wrażenie. Duże, często kamieniste jeziora, z górami w tle i brakiem jakiejkolwiek zabudowy nad brzegami, tworzą klimat wyprawy „na koniec świata”. Wiele z tych jezior jest słabo opisanych, a presja wędkarska minimalna.
Szczupaki są tu wyjątkowo waleczne, bo wody są chłodniejsze i często bardziej natlenione niż na południu. Dostęp do łodzi bywa jednak ograniczony; w wielu miejscach konieczna jest współpraca z lokalnym ghillie, który ma własną łódź i zna bezpieczne slipy. Na niektórych jeziorach przy silnym wietrze robi się naprawdę groźnie – to wody dla osób, które potrafią czytać warunki i mają doświadczenie w łowieniu na dużych, otwartych jeziorach.
Region północno-zachodni ma też dużą zaletę: możliwość łączenia łowienia szczupaka z wizytami na łososia czy troć w pobliskich rzekach. Dla wędkarzy, którzy lubią urozmaicenie, takie połączenie potrafi całkowicie zmienić charakter wyprawy.

Najciekawsze jeziora szczupakowe w Irlandii
Przy wyborze konkretnego łowiska przydaje się krótka charakterystyka najpopularniejszych jezior. Poniżej zestawienie kilku wód, które regularnie przewijają się w relacjach polskich i europejskich wędkarzy nastawionych na szczupaka.
Lough Derg – gigant na rzece Shannon
Lough Derg to jedno z największych jezior Irlandii i jednocześnie klasyk szczupakowy. Ma charakter długiego zbiornika riverine, rozciągającego się wzdłuż koryta Shannon, z licznymi rozszerzeniami, zatokami i wyspami. Dno jest mocno zróżnicowane: od płytkich blatów z roślinnością po głębokie rynny i kamieniste górki. Ta różnorodność sprzyja różnym stylom łowienia – można łowić płytko na jerki, głęboko na duże gumy i z opadu w okolicach spadów.
Kluczowe strefy na Dergu to:
- płytkie zatoki z trzciną i zielskiem – wiosną i jesienią,
- zróżnicowane stoki w okolicy wysp – przez cały sezon,
- okolice ujść mniejszych dopływów – przy wietrze i podniesionej wodzie.
Lough Derg jest wrażliwe na wiatr – przy silnej zachodniej czy południowo-zachodniej cyrkulacji fala szybko rośnie. Dlatego ważne jest, aby:
- mieć łódź odpowiedniej wielkości i mocy,
- znać bezpieczne trasy między wyspami,
- zawsze mieć w zapasie plan B na bardziej osłonięte zatoki lub odcinki Shannon powyżej i poniżej jeziora.
To jezioro, na którym przewodnik ma szczególną wartość. Lokalny kapitan zna nie tylko miejscówki, ale też wie, które części jeziora zostawić w spokoju przy danym wietrze i poziomie wody. Dla osób jadących pierwszy raz, dzień–dwa z przewodnikiem potrafi skrócić „czas uczenia się” o całe sezony.
Lough Ree – w sercu rzeki Shannon
Lough Ree leży kilka godzin jazdy na północ od Dergu i jest kolejnym dużym jeziorzyskiem na Shannon. Mniej oblegane, bardziej „środkowe” jeśli chodzi o charakter. Dno jest nieco mniej skomplikowane, ale wciąż wystarczająco urozmaicone, żeby duże szczupaki miały gdzie się ustawiać. Znajduje się tu dużo wysp, płycizn i długich spadów.
Na Lough Ree często stosuje się taktykę „szukania ryby w toni”. Wiele dużych szczupaków trzyma się w okolicy pasów drobnicy, które przemieszczają się w środku jeziora. Skuteczne bywają:
- duże woblery trollingowe prowadzone nad 8–12 m wody,
- masywne gumy (20–25 cm) na główkach 15–30 g,
- jerki i swimbajty prowadzone nad podwodnymi górkami.
Lough Ree świetnie sprawdza się wiosną i jesienią, kiedy szczupak lepiej reaguje na większą przynętę i aktywnie żeruje w toni za stadem białej ryby. W cieplejszych miesiącach lepiej spisują się płytsze zatoki i okolice trzcin, choć w upały presja słoneczna potrafi mocno spowolnić brania.
Lough Erne – system jezior na północnym zachodzie
Lough Erne w hrabstwie Fermanagh (Irlandia Północna) to rozległy system dwóch głównych jezior połączonych rzeką. Charakteryzuje się ogromną liczbą wysp, zatok i przesmyków. Wędkarsko przypomina labirynt, który można eksplorować latami. Szczupak ma tu warunki do osiągania znakomitych rozmiarów, a presja wędkarska jest rozłożona na dużą powierzchnię.
Dolne Erne jest bardziej otwarte i głębokie, górne – płytsze, z większą ilością zielska i kamienistych brzegów. Dzięki tej różnorodności można:
- łowić klasycznie w trzcinach i zielskiem,
- szukać ryby na głębszych stokach i górkach,
- wykorzystać liczne przesmyki jako „lejki” dla żerującej drobnicy.
Erne ma dobrze rozbudowaną infrastrukturę żeglarską i wędkarską, ale wymaga uwagi. Duża liczba wysp to także liczne mielizny, kamienie i płytkie przejścia. Dobrze oznaczone szlaki żeglugowe ułatwiają poruszanie się, lecz poza nimi łatwo trafić na kamień. Przy pierwszej wizycie dobrym rozwiązaniem jest dzień z przewodnikiem lub wspólne pływanie z lokalnymi wędkarzami.
Wybrane mniejsze jeziora warte uwagi
Poza wielkimi klasykami Irlandia ma setki mniejszych jezior, które potrafią dać wyjątkowe wyniki. Wiele z nich nie ma „głośnych nazw”, ale lokalni przewodnicy doskonale wiedzą, kiedy i gdzie warto się przenieść. Typowe cechy takich jezior:
- powierzchnia od kilkudziesięciu do kilkuset hektarów,
- łatwiejsza nawigacja niż na wielkich jeziorach,
- mniejsza presja – często łowi się „samemu na całej wodzie”,
- prosty dostęp do slipu lub łodzi przydomowych.
Dobrym podejściem jest zaplanowanie bazy w regionie bogatym w kilka–kilkanaście takich wód, a następnie elastyczne dobieranie łowiska do pogody i aktualnej aktywności ryb. W tym miejscu rola przewodnika lub gospodarza z doświadczeniem staje się kluczowa – zna on charakter poszczególnych jezior, orientuje się, gdzie „co roku o tej porze” szczupak zaczyna się odzywać, a gdzie lepiej nie tracić czasu.
Łowienie szczupaka z łodzi w Irlandii
W większości irlandzkich jezior szczupak z brzegu jest możliwy, ale ograniczony. Trzcinowiska, prywatne pastwiska, kamieniste klify i brak ścieżek sprawiają, że łódź jest praktycznie niezbędna, jeśli celem jest świadome i powtarzalne łowienie drapieżnika. Dotyczy to zwłaszcza dużych i średnich jezior oraz długich odcinków rzek.
Rodzaje łodzi dostępnych dla wędkarzy
Irlandzka tradycja to proste, stabilne łodzie drewniane lub laminatowe, często o długości 4,5–6 metrów, z płaskim dnem lub lekkim V. Wypożyczalnie i gospodarze oferują zwykle:
- łodzie lokalne z silnikiem spalinowym 4–15 KM,
- łodzie z dodatkowym silnikiem elektrycznym do kontroli dryfu,
- nowocześniejsze jednostki z echosondą i sondą boczną (rzadziej, ale coraz częściej).
Do łowienia szczupaka w dwie osoby idealne są łodzie 4,7–5,2 m – dają stabilność, miejsce na sprzęt i w miarę komfortowe przemieszczanie się po jeziorze. Przy większych zbiornikach, takich jak Lough Derg, warto wybierać możliwie największą łódź w ofercie, szczególnie gdy w prognozie pojawia się wiatr powyżej 5–6 m/s.
Coraz więcej przewodników dysponuje nowoczesnymi łodziami typu bass boat z mocniejszym silnikiem, silnikiem elektrycznym na dziobie (frontowy traktor) i rozbudowaną elektroniką. To najlepsza opcja dla osób nastawionych na nowoczesne łowienie z wykorzystaniem dokładnego obrazowania dna i struktury.
Bezpieczeństwo i nawigacja po irlandzkich jeziorach
Bezpieczne pływanie – praktyczne wskazówki z łodzi
Największym zagrożeniem na irlandzkich jeziorach nie jest szczupak, tylko pogoda. Silny wiatr potrafi zmienić spokojną wodę w ścięty, krótki bałwan, który w małej łodzi robi wrażenie. Dlatego przy planowaniu dnia dobrze sprawdza się kilka prostych zasad:
- sprawdzanie prognozy wiatru (kierunek + siła, a nie tylko „czy będzie padać”),
- planowanie trasy tak, aby najdalsze miejsca odwiedzać przy spokojniejszej wodzie,
- trzymanie w zapasie kilku bezpiecznych zatok do „ucieczki” przy nagłej zmianie warunków.
Kapoki (kamizelki asekuracyjne lub ratunkowe) nie są dodatkiem – to podstawowy element wyposażenia. Na wielu łodziach są na stałe, ale własna, dopasowana kamizelka daje większy komfort. Dodatkowo przydają się:
- telefon w wodoodpornym etui,
- proste światło czołówki – szczególnie jesienią, gdy dzień jest krótki,
- zapasowa odzież wodoszczelna w dry-bagu.
Przy pływaniu po dużych jeziorach pomocna bywa nawet prosta nawigacja w telefonie z mapami offline (Google Maps, Navionics). Nie zastąpi to znajomości wody, ale przy nagłej mgłe czy podmuchach wiatru można szybciej odnaleźć bezpieczne zejście, port lub slip.
Organizacja dnia na wodzie
W irlandzkich warunkach kluczowa jest elastyczność. Wiele ekip zaczyna od „dużych planów”, a kończy na tym, że połowę dnia spędza na jednym osłoniętym cyplu, bo tam akurat ryba bierze. Dobry schemat na typowy dzień wygląda następująco:
- poranek – szybkie obłowienie sprawdzonych miejsc (trzciny, wejścia do zatok, przejścia między wyspami),
- środek dnia – szukanie ryby w toni lub na głębszych stokach,
- popołudnie – powrót do miejsc, które „oddały” wcześniej rybę albo dawały kontakty.
Przy silnym wietrze sens ma łowienie „z wiatrem” i kontrolowanie dryfu silnikiem elektrycznym lub lekkim przyhamowywaniem spalinowym. Pod wiatr pływa się głównie przelotowo, szukając kolejnych sektorów. Na małych jeziorach, gdzie fala szybko się „łamie”, można odwrócić logikę i penetrować zawietrzne brzegi, gdzie drobnica szuka spokoju i często ściąga za sobą szczupaka.
Sprzęt do łowienia z łodzi – konfiguracje pod irlandzkie warunki
Na szczupaka w Irlandii sprawdza się rozsądny kompromis między mocą a wygodą łowienia przez cały dzień. W praktyce najczęściej używa się dwóch–trzech podstawowych zestawów:
- uniwersalny spinning/casting 30–80 g – długość 2,1–2,4 m, do gum 15–23 cm, cięższych obrotówek i średnich jerków,
- mocniejszy kij 50–120 g – do dużych przynęt miękkich i masywnych swimbajtów, zwłaszcza na wielkich jeziorach,
- lżejszy kij 15–40 g – przydatny w płytszych, zarośniętych zatokach lub gdy trzeba zejść z rozmiarem przynęty.
Linką „roboczą” jest najczęściej plecionka 0,16–0,22 mm, z przyponem z fluorocarbonu 0,80–1,00 mm lub miękkiej stali/tytanu. Przy łowieniu w kamieniach i na głębszych stokach fluorocarbon lepiej znosi przetarcia, natomiast przy łowieniu w trzcinach i zaroślach wielu wędkarzy wybiera stal, która mniej „pamięta” liczne przełożenia przez źdźbła i łodygi.
Na łodzi przydaje się także kilka drobiazgów, o których łatwo zapomnieć przy pakowaniu w Polsce:
- długie szczypce i obcęgi do odhaczania ryb,
- krótki podbierak o głębokiej siatce rubber-coated,
- mata lub miękka platforma do odhaczania większych szczupaków na pokładzie.
Przynęty i techniki skuteczne na irlandzkich szczupakach
Irlandzkie szczupaki widziały już sporo przynęt, ale w wielu jeziorach nadal reagują na klasykę. Zestaw, który pokryje większość sytuacji, można zbudować z kilku typów przynęt.
Gumy i swimbajty
Miękkie przynęty to podstawa na głębszych i średnich wodach. Sprawdzają się zarówno klasyczne rippery, jak i hybrydowe swimbajty na śrubach. Przy łowieniu z łodzi sens ma prosty podział:
- gumy 15–18 cm na główkach 10–20 g – do szukania aktywnej ryby na 3–6 m wody,
- gumy 20–25 cm na główkach 20–40 g – do „przeczesywania” 6–12 m wody lub stromych stoków,
- lżejsze swimbajty skręcane na śrubie z dozbrojką – do płytkich blatów, gdzie trzeba wolnego, szerokiego prowadzenia.
Na wielu wodach dobrze działają prowadzenia mieszane: dwa–trzy obroty korbą, pauza, lekkie podbicie szczytówką, znów kilka obrotów. Szczupak często atakuje właśnie podczas zawieszenia w toni, szczególnie gdy fala „dobija” łódź i przynęta pracuje nieco nieregularnie.
Jerki, glidery i przynęty powierzchniowe
Na płytszych, zarośniętych jeziorach i w zatokach duże znaczenie mają jerki i glidery. Umożliwiają agresywną, „boczną” prezentację przynęty na stosunkowo niewielkiej głębokości. Praktycy stosują prosty schemat:
- jerki tonące – do 2–4 m, obławianie stoków i krawędzi zielska,
- jerki pływające – na 0,5–2 m, nad płyciznami i w trzcinach,
- glidery o łagodnej pracy – przy słabszym żerowaniu, gdy trzeba „wyciągnąć” rybę z większej odległości.
W ciepłe dni późną wiosną i latem sens ma również łowienie „z góry” – na żaby, poppery i duże stickbaity. To łowienie bardzo widowiskowe, ale miejscowe szczupaki potrafią długo „odprowadzać” przynętę, zanim wreszcie się zdecydują. Przy takich technikach dobrze sprawdza się zasada: jeśli ryba odprowadza kilka razy z rzędu, zmienić kąt prowadzenia lub od razu przerzucić się na przynętę idącą nieco głębiej w tej samej linii.
Woblery i trolling
Trolling nie jest w wielu kręgach najbardziej „romantyczną” metodą, ale na irlandzkich jeziorach potrafi uratować wyprawę. Zwłaszcza na dużych, głębokich zbiornikach, gdzie drobnica trzyma się w rozproszonych pasach. Podstawowe zasady są proste:
- prowadzenie przynęty tuż nad głową szczupaka – jeśli drobnica jest na 8 m, wobler ma iść na 6–7 m,
- mieszanie przynęt – duży wobler agresywny + spokojniejszy swimbajt na drugim kiju,
- trzymanie prędkości w okolicach 2,5–4 km/h, z krótkimi przyspieszeniami.
Trolling jest też dobrym narzędziem do wstępnego „czytania” jeziora. Pływając z echosondą i przynętami w wodzie, można szybko zorientować się, na jakich głębokościach koncentruje się drobnica i gdzie przechodzą główne spady.
Sezonowość – kiedy jechać na szczupaka do Irlandii
Szczupaka można w Irlandii łowić praktycznie cały rok, ale poszczególne okresy różnią się charakterem łowienia, pogodą i dostępnością wód.
Wczesna wiosna
Marzec i kwiecień to okres dużych wahań pogody. Woda jest jeszcze chłodna, ryba często ospała, ale szansa na spotkanie z bardzo dużym szczupakiem jest realna. Taktyka koncentruje się na:
- płytszych zatokach nagrzewających się szybciej od reszty jeziora,
- starych korytach rzek i zagłębieniach w pobliżu trzciny,
- przynętach wolniej prowadzonych, o dużej objętości.
Trzeba liczyć się z kapryśnymi warunkami – od słońca po ulewne deszcze i wiatr w ciągu jednego dnia. Dobra odzież i termiczny „bufor” w postaci gorącego napoju w termosie potrafią zadecydować o tym, czy wytrzyma się na wodzie pełen dzień.
Późna wiosna i wczesne lato
Maj i czerwiec dają więcej stabilności i zwykle najprzyjemniejsze warunki do łowienia z łodzi. Roślinność rusza, drobnica wchodzi w zatoki, a szczupak aktywnie patroluje brzegi. W tym czasie:
- dużo łowi się na jerkbajty, średnie gumy i obrotówki,
- dobrze sprawdzają się przynęty powierzchniowe na płytkich łąkach podwodnych,
- dzień jest długi – można zaplanować poranne i wieczorne szczyty żerowania.
To dobry termin dla ekip, które chcą połączyć łowienie z klasycznym zwiedzaniem. Pogoda jest najczęściej najbardziej „turystyczna”, a wiatr, choć bywa silny, jest zazwyczaj przewidywalny w prognozach.
Lato
Lipiec i sierpień potrafią być trudniejsze, szczególnie podczas stabilnych, słonecznych wyżów. Woda się nagrzewa, roślinność mocno rozrasta, a duże szczupaki często schodzą głębiej lub łowią się w krótkich oknach aktywności. Skuteczne podejścia to:
- łowienie wczesnym rankiem i późnym wieczorem,
- szukanie ryby w toni, z dala od mocno „ukwitniętych” płycizn,
- korzystanie z mniejszych, zarośniętych jezior, gdzie cień i dopływy chłodniejszej wody poprawiają komfort ryb.
To także dobry okres na połączenie szczupaka z innymi gatunkami lub aktywnościami – dzień jest długi, więc kilka godzin intensywnego łowienia można wpleść między zwiedzanie wybrzeża czy wizytę w lokalnych miasteczkach.
Jesień
Dla wielu wędkarzy to najlepszy czas na Irlandię. Wrzesień, październik i początek listopada to chłodniejsze noce, zbijanie temperatury wody i wyraźnie wyczuwalne „dożynki” dla drapieżników. Charakteryzuje je:
- większa skłonność szczupaków do atakowania dużych przynęt,
- migracja drobnicy w stronę głębszych partii jezior,
- częste, ale przewidywalne załamania pogody – „okna” przed i po froncie bywają wybitne.
To w tym okresie regularnie pojawiają się relacje z serią grubych ryb z jednego dnia. Z drugiej strony warunki bywają wymagające – silny wiatr, deszcz, krótszy dzień. Planowanie wyjazdu jesienią powinno uwzględniać rezerwowe dni „na przestój” lub przynajmniej alternatywne, bardziej osłonięte wody.
Rola przewodników wędkarskich w Irlandii
Dostęp do łodzi to jedno, ale pełne wykorzystanie potencjału irlandzkich wód często wymaga kogoś, kto „mieszka” na jeziorze. Lokalny przewodnik (ghillie) nie jest wyłącznie sternikiem – najczęściej pełni kilka ról naraz:
- zna aktualne rozmieszczenie ryb i dominujące wzorce żerowania,
- potrafi dobrać łowisko do pogody i kierunku wiatru,
- dostosowuje techniki do umiejętności gości – od prostego spinningu po zaawansowane łowienie na duże przynęty.
Dla ekip jadących pierwszy raz bardzo sensowne jest zarezerwowanie przynajmniej jednego–dwóch dni z przewodnikiem na docelowej wodzie. Pozwala to:
- poznać najważniejsze sektory jeziora,
- nauczyć się bezpiecznych tras między wyspami i mieliznami,
- zobaczyć w praktyce lokalne „patenty” – tempo prowadzenia, ustawienie łodzi względem wiatru, wybór przynęt.
Częstym modelem jest sytuacja, w której pierwszego dnia ekipa pływa z przewodnikiem na jego łodzi, a kolejne dni spędza już samodzielnie na łodzi z kwatery, odwiedzając poznane wcześniej sektory. Taki układ oszczędza czas, paliwo i nerwy, szczególnie na dużych, skomplikowanych jeziorach, gdzie błąd nawigacyjny może skończyć się przetarciem śruby na kamieniu lub koniecznością długiego powrotu pod silny wiatr.
Jak wybrać przewodnika na szczupaka
Na wielu popularnych jeziorach funkcjonuje kilku–kilkunastu przewodników – od klasycznych, „tradycyjnych” ghillie po nowoczesnych przewoźników z bass boatami i elektroniką z najwyższej półki. Przy wyborze warto spojrzeć na kilka kryteriów:
Doświadczenie i specjalizacja
Zanim padnie decyzja o rezerwacji, dobrze jest zorientować się, w czym dany przewodnik naprawdę się „czuje”. Część ghillie całe życie spędziła przy klasycznym trollingu i łowieniu na żywca, inni od lat skupiają się wyłącznie na spinningu i łowieniu z rzutu. W praktyce kluczowe pytania to:
- styl łowienia – czy przewodnik faktycznie łowi na duże gumy, jerki i woblery, czy raczej proponuje żywca i trolling na małe przynęty,
- docelowy gatunek – są przewodnicy „multi-species”, którzy rozdzielają czas między szczupakiem, okoniem a pstrągiem, i tacy, którzy przez większość sezonu szukają tylko dużego szczupaka,
- forma wyprawy – spokojne, rekreacyjne łowienie z przerwami na zdjęcia i kawę vs. „sportowe” ciśnięcie od świtu do zmierzchu.
Przy pierwszym kontakcie dobrze jasno powiedzieć, czego oczekuje ekipa. Jeżeli celem są duże ryby i gotowość do ciężkiego łowienia na masywne przynęty, lepiej od razu znaleźć przewodnika, który sam tak łowi, a nie będzie się tego uczył wspólnie z gośćmi.
Sprzęt, łódź i elektronika
Poziom wyposażenia łodzi w Irlandii bardzo się różni. Od prostych open boatów na wiosłach i małym silniku po duże łodzie z silnikami elektrycznymi, sondami z funkcją Side/Down Imaging i wygodnymi fotelami. Przy rezerwacji dobrze dopytać:
- jaki typ łodzi jest do dyspozycji – długość, szerokość, osłona przed deszczem (kabina, bimini, nic),
- jakie silniki są na pokładzie – spalinowy + elektryczny na dziobie to ogromny komfort przy precyzyjnym obławianiu miejscówek,
- jak wygląda elektronika – jedna prosta echosonda wystarczy do „czytania” głębokości, ale przy łowieniu na dużych wodach nowoczesny sonar skraca czas szukania ryby,
- czy przewodnik zapewnia sprzęt – ciężkie kije, kołowrotki, plecionki, przynęty – to ważne zwłaszcza dla osób lecących samolotem.
Na wielu łowiskach standardem jest, że przewodnik ma komplet wędek przygotowanych pod różne techniki. Często lepiej jest skorzystać z jego uzbrojonych zestawów, a własny sprzęt zabrać jako uzupełnienie, niż wozić pół garażu przynęt i kijów przez pół Europy.
Bezpieczeństwo i podejście do C&R
Duże jeziora potrafią być zdradliwe – ostre kamienie, nagłe załamania pogody, długi powrót pod falę. Dlatego przy wyborze ghillie liczy się nie tylko to, ile ryb łowi, ale też jak podchodzi do bezpieczeństwa i obchodzenia się ze szczupakiem.
Przy pierwszej rozmowie dobrze zapytać, czy:
- na łodzi są kamizelki ratunkowe dla wszystkich, najlepiej automatyczne,
- przewodnik ma duży podbierak i kołyskę/matę do odhaczania ryb,
- praktykuje łowienie i wypuszczanie (catch & release) dużych szczupaków i jak to wygląda w praktyce,
- zna lokalne przepisy dotyczące limitów i stref ochronnych.
Jeżeli w rozmowie pojawiają się sugestie typu „duże ryby lepiej zabrać, bo i tak ktoś inny je weźmie”, to sygnał ostrzegawczy. Sporo o podejściu przewodnika mówi też sposób, w jaki mówi o holu i fotografowaniu ryb – czy wprost wspomina o krótkim czasie przetrzymywania szczupaka na powietrzu, o odkładaniu go do wody między ujęciami itp.
Komunikacja i logistyka
Przy wyjazdach zagranicznych na równi z umiejętnościami łowienia liczy się proste, ludzkie dogadanie się. Warto wybierać przewodników, z którymi:
- można się jasno porozumieć po angielsku lub polsku (jest w Irlandii kilku polskich przewodników),
- ustalenia dotyczące ceny, godzin pływania, zakresu usługi są z góry opisane w mailu lub wiadomości,
- mają realne doświadczenie z obsługą ekip z kontynentu – wiedzą, jak zgrać godziny przylotu, dojazdu i pierwszego dnia łowienia.
Dobrym testem jest sposób, w jaki przewodnik odpowiada na pierwszą wiadomość. Jeżeli padają konkretne pytania o termin, oczekiwania co do stylu łowienia, wielkość ekipy, poziom zaawansowania i sprzęt, to znak, że ktoś podchodzi do sprawy profesjonalnie, a nie jedzie według jednego, sztywnego scenariusza dla każdego.
Samodzielne łowienie z łodzi – na co się przygotować
Wiele ośrodków udostępnia łodzie z silnikiem w pakiecie noclegowym. Taki model kusi ceną i swobodą działania, ale wymaga przygotowania – zarówno sprzętowego, jak i mentalnego. Irlandzkie jeziora to nie zawsze „spokojne bajorka” z folderów turystycznych.
Nawigacja i czytanie jeziora
Pierwsze wyjście na duże jezioro warto potraktować jak rekonesans, a nie wyścig o pierwszą metrową rybę. Kilka prostych zasad ułatwia start:
- mapa i GPS – nawet prosta aplikacja w telefonie z mapą satelitarną i zapisem śladu drogi to ogromna pomoc przy powrocie w mgłę lub po zmianie pogody,
- trzymanie się „szlaków” – część jezior ma tyczki wyznaczające bezpieczne trasy; dopiero z czasem, po obserwacji, można zacząć skracać drogę przez wyspy i mielizny,
- oznaczanie sektorów – punkty w GPS (boje, cyple, koryta) pozwalają zbudować „mapę” na kolejne dni, zamiast błąkać się po przypadkowych zatokach.
Jeśli łódź nie ma echosondy, można rozważyć zabranie własnej, nawet prostej, w wersji mobilnej. Informacja, czy pod spodem jest 3, czy 13 metrów, ma ogromne znaczenie przy wyborze przynęty i techniki.
Bezpieczeństwo na dużej wodzie
Irlandzki wiatr potrafi zmienić jezioro w mały „bałtyk” w ciągu pół godziny. Ustalenie wewnętrznych zasad bezpieczeństwa w ekipie oszczędza nerwów:
- kamizelki na sobie, nie w bakiecie – szczególnie przy przepływach i dłuższych przejazdach,
- telefon w wodoodpornym etui, najlepiej z aplikacją mapową i naładowanym powerbankiem,
- rezerwa paliwa – przy silnym wietrze powrót „pod falę” trwa dłużej i wymaga większej mocy,
- plan awaryjny – ustalone miejsce na brzegu lub wyspie, gdzie można przeczekać załamanie pogody.
W praktyce przy mocnym, bocznym wietrze częściej korzysta się z osłoniętych zatok lub rynien między wyspami. Bywa, że przeniesienie się na „drugą stronę” jeziora, gdzie brzeg łagodzi falę, jest rozsądniejsze niż upieranie się przy pierwotnie wybranym sektorze.
Taktyka łowienia z wynajętej łodzi
Bez lokalnej wiedzy łatwo rozproszyć się po całej powierzchni jeziora i „przestrzelać” najważniejsze strefy. Zamiast tego lepiej ustalić prosty plan na dzień:
- rano – obławianie kilku wybranych zatok lub płycizn przy trzcinach (jerki, średnie gumy, woblery płytko schodzące),
- środek dnia – przejście na głębsze partie: stoki wysp, koryto dawnej rzeki, blaty na 4–8 m (cięższe gumy, trolling jako „skaner”),
- wieczór – powrót na płytsze sektory, gdzie drobnica znów podchodzi bliżej brzegu.
Dobrym nawykiem jest notowanie – choćby w telefonie – gdzie i o której godzinie były brania. Po dwóch–trzech dniach z takich krótkich notatek zaczyna się wyłaniać schemat aktywności ryb na konkretnym jeziorze.
Praktyczna logistyka wyjazdu na szczupaka do Irlandii
Sama woda i łódź to nie wszystko. Dobrze zaplanowana logistyka potrafi przesądzić, czy wyjazd będzie serią spokojnych dni na wodzie, czy ciągiem drobnych problemów do gaszenia na bieżąco.
Przylot, dojazd i wybór bazy
Większość ekip przylatuje do Dublina, Shannon lub Belfastu, a dalej wynajmuje samochód. Przy rezerwacji auta trzeba uwzględnić kilka spraw:
- miejsca na sprzęt – cztery osoby z wędkami i bagażami w małym hatchbacku to przepis na logistyczny chaos,
- polityka paliwowa i ubezpieczenie – drobiazg, ale przy dłuższym pobycie i dojazdach nad wodę może wygenerować dodatkowe koszty,
- czas dojazdu do kwatery – przy locie wieczornym lepiej wybrać bazę w odległości 2–3 godzin jazdy, a nie na drugim końcu wyspy.
Przy planowaniu noclegu pomocne jest wcześniejsze określenie priorytetu: czy ważniejszy jest standard i dostęp do miasta, czy bliskość jeziora i prywatna przystań. Kwatera „nad samą wodą” daje przewagę – można łatwo robić krótkie przerwy na obiad, zmianę przynęt czy przebrane się po deszczu.
Limit bagażu i sprzęt w samolocie
Linie lotnicze nie ułatwiają życia wędkarzom – szczególnie przy dużych tubach na wędki i ciężkich pudełkach z przynętami. Jeśli lot odbywa się tanimi liniami, zestaw trzeba uporządkować:
- zabrać 2–3 uniwersalne kije, zamiast pięciu wyspecjalizowanych,
- ograniczyć liczbę przynęt – kilka sprawdzonych modeli w kilku kolorach, zamiast całej kolekcji,
- ciężkie główki i obciążenia rozłożyć między bagaż rejestrowany członków ekipy, aby uniknąć dopłat za nadbagaż.
Wiele kwater dysponuje podstawowym sprzętem (kotwice, cięższe główki, proste woblery), a przewodnicy często udostępniają swoje przynęty podczas wspólnych dni na łodzi. Rozsądne jest zabranie tego, czego raczej nikt na miejscu nie ma – specyficznych jerków, ulubionych swimbajtów, sprawdzonych kolorów gum.
Jedzenie, odzież i „mała apteczka”
Dni na wodzie są długie. Jeziora bywa, że leżą w rejonach, gdzie najbliższy sklep to kilkanaście kilometrów. Zestaw „przeżycia” to:
- solidny termos i zapas wody,
- proste jedzenie, które znosi deszcz, chłód i słońce: kanapki, batony, orzechy, zupki w termosie obiadowym,
- ubrania warstwowo: bielizna termiczna, polar, grubsza bluza, spodnie przeciwdeszczowe i kurtka, czapka z daszkiem i czapka cieplejsza,
- mała apteczka: plastry, coś na ból głowy, mały środek dezynfekujący, krem z filtrem, środek na owady.
Przy dłuższych wyjazdach nieocenione są suszarki w kwaterach lub choćby kaloryfery, przy których można rozwiesić przemoknięte ubrania i kamizelki. Dzień w mokrej odzieży w temperaturze kilku–kilkunastu stopni potrafi skutecznie zepsuć nawet najlepsze brania.
Szacunek do ryby i wody
Irlanckie jeziora dają szansę na spotkanie z rybami, które żyły w nich dłużej niż niejeden wędkarz jest na świecie. Utrzymanie tego potencjału zależy w dużej mierze od tego, jak goście obchodzą się z rybą i samym łowiskiem.
Obchodzenie się z dużym szczupakiem
Podstawowe zasady są proste, ale na wodzie łatwo o nich zapomnieć w emocjach. Warto wypracować w ekipie konkretny schemat:
- przed holowaniem dużych ryb rozłożyć podbierak i przygotować matę,
- używać szczypiec i obcążek – nawet do małych kotwic,
- ograniczyć czas trzymania szczupaka w pionie; najlepsza pozycja do zdjęcia to poziomo, z podparciem brzucha,
- po krótkiej sesji zdjęciowej odprowadzić rybę do pełnego „odejścia”, nawet jeśli zajmie to kilkadziesiąt sekund.
Pojedyncze, rozsądnie zabierane ryby konsumpcyjne (zgodnie z lokalnymi przepisami) nie są problemem, ale duże tarlaki zostawione w wodzie procentują w kolejnych latach. Coraz więcej ekip wprowadza własne limity – np. „nie zabieramy nic powyżej 70–75 cm”, niezależnie od oficjalnych regulacji.
Porządek na łodzi i brzegu
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Gdzie najlepiej jechać na szczupaka w Irlandii na pierwszą wyprawę?
Na pierwszy wyjazd najczęściej poleca się południowy zachód Irlandii, szczególnie jezioro Lough Derg i okolice rzeki Shannon. Region ten łączy dobre warunki na duże szczupaki z rozwiniętą infrastrukturą – łatwo tam o noclegi przy wodzie, wynajem łodzi i usługi przewodników.
Dla osób, które cenią sobie spokój i mniejszą presję wędkarską, alternatywą jest środkowa Irlandia z takimi jeziorami jak Lough Ree, Lough Sheelin czy mniejszymi zbiornikami połączonymi kanałami. To dobry wybór, jeśli chcesz mieć możliwość zmiany łowiska w promieniu kilkudziesięciu minut jazdy.
Jakie regiony Irlandii są najlepsze na duże szczupaki (metrówki)?
Największe szanse na metrówki dają duże, zróżnicowane jeziora połączone z systemem rzecznym. W praktyce oznacza to przede wszystkim:
- południowy zachód – Lough Derg i rozlewiska Shannon,
- środkową Irlandię – pas wielkich jezior (m.in. Lough Ree), rzek i kanałów,
- północny zachód – surowe, słabo obławiane jeziora Donegal i Mayo.
W każdym z tych regionów lokalni przewodnicy wiedzą, kiedy i gdzie przenoszą się duże szczupaki, podążając za białą rybą. To znacząco zwiększa szanse na kontakt z rybą powyżej metra, zwłaszcza przy krótkich wyjazdach.
Czy w Irlandii da się skutecznie łowić szczupaki z brzegu, czy potrzebna jest łódź?
W wielu rejonach środkowej Irlandii dostęp z brzegu jest całkiem dobry – są pomosty, łąki i polne drogi umożliwiające dojście do wody. Na kanałach, mniejszych jeziorach i w zatokach większych zbiorników można skutecznie łowić z brzegu, szczególnie wiosną i jesienią.
Na dużych jeziorach typu Lough Derg czy Lough Ree łódź zdecydowanie zwiększa możliwości: pozwala obławiać wyspy, stoki, płycizny oddalone od brzegu i reagować na zmieniający się wiatr. W dzikich rejonach północno‑zachodnich (Donegal, Mayo) łódź z lokalnym przewodnikiem bywa wręcz konieczna ze względów bezpieczeństwa i dostępu do najlepszych miejscówek.
Czy w Irlandii potrzebny jest przewodnik wędkarski na szczupaka?
Nie jest to obowiązkowe, ale w wielu przypadkach bardzo opłacalne. Na dużych, wymagających jeziorach jak Lough Derg czy Lough Ree dzień lub dwa z przewodnikiem potrafią zaoszczędzić sezony samodzielnego „czytania” wody. Lokalny ghillie zna:
- bezpieczne trasy między wyspami przy silnym wietrze,
- aktualne miejsca koncentracji białej ryby i szczupaków,
- najskuteczniejsze techniki i przynęty w danym okresie.
W surowych rejonach północno‑zachodnich przewodnik to często jedyny sposób na dostęp do łodzi i slipów oraz gwarancja bezpiecznego łowienia na dużych, wietrznych jeziorach.
Jakie jeziora w Irlandii są najbardziej popularne wśród polskich wędkarzy?
W relacjach polskich spinningistów najczęściej pojawiają się:
- Lough Derg – ogromne jezioro na Shannon, klasyk szczupakowy z masą zatok, wysp i zróżnicowanym dnem,
- Lough Ree – duży zbiornik w środkowej części Shannon, świetny do szukania dużych szczupaków w toni,
- liczne jeziora środkowej Irlandii (np. Lough Sheelin, Lough Ramor) połączone kanałami i rzekami.
Coraz większą popularność zyskują też mniej opisane jeziora Donegal i Mayo, wybierane przez wędkarzy szukających dzikich, prawie bezludnych miejscówek z minimalną presją.
Jaki jest poziom trudności łowienia szczupaka na irlandzkich jeziorach?
Poziom trudności zależy głównie od typu wody i warunków pogodowych. Małe jeziora i kanały środkowej Irlandii są stosunkowo proste do „rozgryzienia”, dają dużo kontaktów z rybą, a presja jest tam niewielka.
Duże jeziora jak Lough Derg czy Lough Ree są bardziej wymagające – ryby są rozproszone, a silny wiatr szybko ogranicza dostępność niektórych części zbiornika. W dzikich jeziorach północno‑zachodnich dodatkowym wyzwaniem jest surowa pogoda i ograniczony dostęp do łodzi. W zamian za wyższy poziom trudności te wody oferują realną szansę na bardzo duże, silne szczupaki w spektakularnej scenerii.
Wnioski w skrócie
- Irlandia jest jednym z najlepszych miejsc na szczupaka w Europie dzięki dużej liczbie naturalnych jezior, rozbudowanej sieci rzek i kanałów, łagodnym zimom oraz niskiemu presingowi wędkarskiemu.
- Przyjazne prawo wędkarskie, szeroki dostęp do wód i promowanie zasady catch & release dużych szczupaków sprzyjają budowaniu silnych populacji ryb i rozwojowi turystyki wędkarskiej.
- Region południowo-zachodni (zwłaszcza Lough Derg i okolice Shannon) łączy dobre wyniki w łowieniu z rozbudowaną infrastrukturą: wypożyczalniami łodzi, domkami z pomostem i przewodnikami – to idealny wybór na pierwszą wyprawę.
- Środkowa Irlandia, z pasmem dużych jezior i kanałów, oferuje ogromny, połączony ekosystem szczupakowy z mniejszą presją turystyczną oraz dużą mobilnością między różnymi typami wód w krótkim czasie dojazdu.
- Północno-zachodnia Irlandia (Donegal, Mayo) przyciąga dziką, surową scenerią i silnymi rybami, ale wymaga większego doświadczenia, współpracy z lokalnymi ghillie i ostrożności ze względu na trudne warunki pogodowe.
- Lokalni przewodnicy odgrywają kluczową rolę – pomagają dobrać łowiska, techniki i pory dnia, co znacząco skraca czas „nauki wody” i zwiększa szanse na kontakt z dużym szczupakiem już podczas pierwszego wyjazdu.






