02.09.2014.
Strona główna arrow Sztuka wędkowania arrow Głowacica (hucho hucho)

Menu główne
Strona główna
Konkursy wędkarskie
Opowiadania
Wyprawy wędkarskie
Metody i Techniki
Przynęty i Zanęty
Sztuka wędkowania
Sprzęt
Łowiska
Szukaj
Katalog ryb
Galeria
Ogłoszenia
Forum
Napisz do nas
Ciekawe strony
Poleć nas znajomym
Karpiowanie
Sprzęt karpiowy
Karpiowe przysmaki
Spotkania z karpiami
PZW - Informacje
Przepisy PZW
Składki i Opłaty
Zasady członkostwa
Pogadaj z Moczykijem
Logo Serwisu MOCZYKIJE - Niezależny Wortal Wędkarski!

KulashakerKulashaker2502968
Kulashaker SuperAdmin
GG Firma ©2006 Jokris.info
Licznik odwiedzin

Partnerzy
NewsLetter

Najnowsze informacje z naszej strony wprost na twoją skrzynkę. Wpisz e-mail w poniższy formularz.




Advertisement
Głowacica (hucho hucho)
Wpisał: Kulashaker   
03.02.2008.
glowatka
 
Niewiele jest gatunków ryb, wzbudzających tyle emocji co głowacica. Piękna, dostojna, dorastająca imponujących rozmiarów - prawdziwa królowa górskiej rzeki. Wciąż tajemnicza i trudna do złowienia, dla wielu wędkarzy przez długie lata pozostaje niedoścignionym trofeum marzeń.
 
krolowa1To prawda - nie jest to raczej cel dla „niedzielnych wędkarzy". Działa tu co prawda „prawo żółtodzioba" ale o wiele rzadziej niż w przypadku innych gatunków ryb. Największe szanse na sukcesy mają wędkarze uparci i wytrwali. Tacy, których nie zrażą trudne warunki terenowe, podła pogoda, ani nawet notoryczny brak kontaktu z upragnioną zdobyczą. W moim przypadku od momentu pierwszej wyprawy na głowacicę do złowienia pierwszej ryby musiało upłynąć aż 9 lat! Oczywiście nigdy jej nie zapomnę. Wzięła na łamany, 25-cio cm wobler. Nie była wielka - 81 cm i 5,5 kg ale pozwoliła wreszcie przełamać złą passę i uwierzyć we własne siły. Na prawdziwe sukcesy musiałem jednak znowu czekać kilka lat. Najważniejsze więc to moim zdaniem zrozumieć, że łowienia królowej nie nauczą nas żadne mądre książki ani najlepsze nawet artykuły w prasie wędkarskiej. Nic nie zastąpi praktyki, która jest oczywiście wypadkową ilości godzin spędzonych nad wodą. Regularne łowienie głowacicy nie polega też na posiadaniu super łownej przynęty lecz na poznaniu jej zwyczajów i miejsc żerowania. A to jest sprawa na którą potrzeba nawet wielu lat. Na przykład w przypadku łowienia pstrągów już po kilku wyjazdach wiemy w których miejscach mieliśmy więcej brań, na jakie przynęty ryby biorą lepiej a na które nie reagują. Przy łowieniu głowacic nie możemy tego tak szybko zweryfikować ponieważ branie trafia się bardzo rzadko. Dzięki działaniom takich klubów jak „Klubu Głowatka" z Krakowa, którego mam przyjemność być członkiem, ryb jest coraz więcej. Mimo to, aby poznać zwyczaje głowacic z danego odcinka rzeki potrzeba setek godzin obserwacji. Problem tkwi w tym, że drapieżnik ten żeruje na dużych rybach i po złapaniu zdobyczy nie reaguje zwykle na żadne przynęty. W zależności od pory roku sytuacja taka może trwać nawet przez kilka tygodni. Nie da się go wtedy sprowokować jaskrawym kolorem woblera tak jak np. przy łowieniu szczupaków, pstrągów czy troci. Trudno przez to wytypować jest najlepszą przynętę. Pomaga bez wątpienia wymiana informacji między kolegami ale osobiste obserwacje są niezastąpione. Wynika z tego pierwsza prawda - jeśli nie mieszkasz nad dobrą, głowacicową rzeką to musisz mieć dużo wolnego czasu. Ja niestety na swoje ulubione łowiska na rzekach Dunajec i Poprad mam ponad 100 km więc sporo czasu spędzam w drodze na łowisko.
 
Na jaki sprzęt łowić?
 
Z pewnością w przypadku łowienia głowacicy nie należy bawić się w finezję. Obecnie używam wędki Dragon HM62 o długości 2,98m i ciężarze rzutowym 40-80g z kołowrotkiem Abu Cardinal C5 lub Abu 77 i dobrej jakości żyłką 0,45 - 0,50 mm. Nie znaczy to, że jest to sprzęt jedyny i niezastąpiony. Należy pamiętać jednak, że cały zestaw musi być na tyle mocny, by nie zawiódł w walce z bardzo silną rybą.
 
krolowa6 Oczywiście bardzo ważne są przynęty. Osobiście na pierwszym miejscu stawiam zawsze woblery. Są to przynęty niezwykle proste w obsłudze. Nie spadają od razu na dno i nie łapią glonów tak jak wahadłówki czy gumy. Używam tylko wersji pływających w rozmiarach od 13 do 25cm. Zdecydowanie preferuję woblery wiernie imitujące pokarm głowacic. Jeżeli łowię na nizinnym odcinku rzeki (np. Dunajec poniżej Czchowa), gdzie dominującym pokarmem drapieżników są takie ryby jak kleń, płoć czy jelec, moim ulubieńcem jest Salmo Warrior Crank. Łowiąc w górnych partiach rzek w miejscach o szybszym prądzie i bardziej urozmaiconym charakterze, używam woblerów brzano- i pstrągo-podobnych gównie mojego wykonania. Dobre okazały się też Salmo Whitefish. Łowię na woblery dwu- i trzyczęściowe ale najlepsze wyniki mam na jednoczęściowe pływające o niezbyt agresywnej pracy. Na pierwszym miejscu stawiam jednak podobieństwo przynęty do ofiar drapieżnika. Niektórzy koledzy święcie wierzą w skuteczność przynęt oklejanych skórą ryb. Moim zdaniem głowacica nie jest w stanie odróżnić naturalnej skóry od malowanego wzoru. Wystarczy jeśli wobler jest pomalowany na podobieństwo ryby i podobny kształtem.
 
Przynęty dopasowuję natomiast do miejsc i wielkości ryb na jakie poluję. Na odcinku rzek gdzie rzadko trafiają się okazy powyżej metra (np. na Popradzie i Dunajcu od Gołkowic w górę) łowię głównie na woblery nie większe niż 15cm. Natomiast dolne odcinki rzek obławiam woblerami od 15cm do 25cm. Tam głowacice odżywiają się większymi rybami i również częściej łowię ryby ponad metrowe.
 
Mam około setki woblerów na głowacice i łowiąc często je zmieniam. Po kilku latach z tej kolekcji kilka okazało się naprawdę łownych. Reszta nie widziała ryby chociaż nie wykluczone, że kiedyś coś je połknie. Bardzo ważnym elementem są kotwice i kółka w woblerach. Ja używam kotwic Gamakatsu lub Owner i kółek łącznikowych o wytrzymałości co najmniej 20kg.  
 
Gdzie łowić?
 
krolowa5Nowicjuszom radziłbym zacząć łowienie na bankowym miejscu - takim, w którym łowi się dużo ryb. Nie są to przeważnie okazy ale ryby w przedziale 70-80cm, czyli niewiele przekraczające wymiar ochronny (w Polsce 70 cm). W miejscach takich, z uwagi na dużą presję trudno spotkać się z okazem. Stosunkowo łatwo jednak złowić „tą pierwszą". Zawsze procentuje baczna obserwacja wody i innych łowiących. Warto również dowiadywać się gdzie i w jakich warunkach została każda złowiona ryba.
 
Dobrym przykładem może być tu jedna z najsłynniejszych miejscówek na rz. Dunajec koło Krościenka. Jest to długi na około 500 m odcinek nieco spokojniejszej głębszej wody. W gwarze wędkarskiej nazywamy takie miejsca „baniami". Złowiono tam wiele głowacic. Okazało się jednak, że wszystkie ryby wzięły w czterech punktach o powierzchni kilku metrów kwadratowych. Odwiedzając to miejsce obławiam więc zawsze jedynie te stanowiska żerowiskowe. Gdy nie ma efektu to jadę dalej. Nie przeczesuję całej bani, bo zajęło by mi to kilka godzin i jestem pewien, że nie przyniosło by brania. Te szczególne stanowiska, w których należy się spodziewać brania różnią się w zależności od bani i trudno tu znaleźć jakąś prawidłowość. Na jednej łowię ryby na początku, na tzw. „wlewie", na innej przy kamieniu po środku a na jeszcze innej na wypłyceniu pod koniec miejsca. Resztę wody można biczować latami i ni mieć nawet dotknięcia przynęty. Niestety nie ma gotowego przepisu na typowanie takich miejsc. Jedynym sposobem na ich poznanie są osobiste doświadczenia i rozmowy z kolegami.
 
krolowa2 Przez lata uganiania się za królową poznałem wiele dobrych miejsc. Odwiedzam ich w sumie około pięćdziesiąt. Na jednej wyprawie udaje mi się zwykle obłowić 5 - 6. Tak więc odwiedzenie wszystkich zajmuje mi kilkanaście wyjazdów. Jeżdżę na ryby trzy razy w tygodniu od września do grudnia a jeżeli rzeki nie zamarzną to do końca lutego. Sezon 2006/2007 był dla mnie rekordowy. Dzięki sprzyjającej pogodzie udało mi się być nad wodą 64 razy. Złowiłem w czasie tych wyjazdów dziesięć wymiarowych głowatek i dwie krótkie. Największe to 113cm - 15kg, 108cm - 11kg, 106 cm - 10.5kg, 97cm - 10.5kg i 95cm - 8.5kg. Według mnie udało mi się złowić tyle ryb ponieważ odwiedziłem sporo miejsc. Gdybym łowił tylko w jednym miejscu to prawdopodobnie w sezonie złowiłbym najwyżej jedną ładną rybę i może jeszcze jakąś mniejszą. Na jednej bani przy dzisiejszej presji ciężko jest się uchować licznemu stadu ryb. Myślę, że głowatki i tak są niebywale ostrożne skoro dorastają do takich rozmiarów w miejscach, w którym łowi codziennie kilku wędkarzy.  
 
Parę słów o taktyce
 
Do wody podchodzę od dołu, żeby ryby mnie nie widziały bo wzrok mają naprawdę dobry. Potrafią zobaczyć przynętę z kilku metrów i jak błyskawica ją zaatakować. Widziałem kilka razy jak głowacica atakowała woblera. Odbyło się to tak szybko, że nie zdążyłem pomyśleć co mam zrobić. Zawsze wtedy automatycznie, mocno zacinałem i nie zdarzyło mi się spudłować. Co innego gdy ogromna ryba płynie za przynętą i trąca ją lekko pyskiem. Nogi się wtedy uginają i trudno pozostać spokojnym! Opatentowałem jednak prosty sposób na takie cwane potwory. Z wolnego tempa jakim prowadzę przynętę, przyśpieszam do bardzo szybkiego. W połowie przypadków skutkuje to atakiem więc uważam, że patent nie jest zły.
 
Co robić jeśli mamy upragnione branie? Zawsze staram się podchodzić do tego ze spokojem. Bardzo mocno zacinam i pilnuję, by nawet na chwilę ryba nie dostała luzu. Kotwice trudno wbijają w jej kościsty pysk i przeważnie zaczepione są bardzo delikatnie. Wystarczy więc chwila nieuwagi by nasza niedoszła zdobycz wytrzepała woblera z paszczy. Niestety zdarza się to nawet najlepszym fachowcom. Moim zdaniem skuteczność holu rzędu 60% to bardzo dobry wynik. W trakcie całej walki z rybą należy więc uważać zarówno na otoczenie (np. śliskie kamienie pod nogami) jak i na to, co robi nasz przeciwnik.
 
Dużą głowacicę próbuję umęczyć walką na głębszej wodzie i dopiero jak osłabnie dociągam na płytszą wodę. Następnie siadam na niej by ją unieruchomić, wsadzam rękę pod skrzela i wynoszę na brzeg. Nie używam osęki ani podbieraka. Nie należy spieszyć się z wyciąganiem ryby na płyciznę. Jeżeli ryba jest jeszcze silna to lepiej odpuścić jej trochę, żeby odeszła na głębszą wodę. Gdy zacznie się szamotać na kamieniach i uderzać woblerem o głazy to nawet najlepsze kotwice nie wytrzymają.  
 
krolowa4
 
Mimo iż łowienie głowacicy nie należny do najłatwiejszych, serdecznie polecam wszystkim ten sport. Przepiękna sceneria jesienno - zimowej, górskiej rzeki i widok miedzianego cielska ryby w krystalicznie czystej wodzie z pewnością są w stanie wynagrodzić wszystkie trudy i niedogodności. Rekord Polski głowacicy nie jest wygórowany więc każdy może go pobić. Trzeba tylko być często na wodą i dać sobie szansę bo nawet najlepsze woblery nie będą łowne gdy ich nie wrzucimy do wody.
 
Dariusz Materna
„Krakowski Klub Głowatka"


Odsłon: 5464


  Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Advertisement
HOT ROD Carp Team
Advertisement
Logowanie
Wyszukiwarka
Gościmy
Partnerzy
OGŁOSZENIA
Ostatnie komentarze
Odra w Górzycy
Aha :) to super ! bo już myślałem że musze szukać innego mie...
12/07/10 10:25 Więcej...
przez Hubert Świtoń

Odra w Górzycy
Oczywiście że można łowić w nocy. Nie ma z tym żadnego probl...
08/07/10 21:09 Więcej...
przez Kulashaker

Odra w Górzycy
Czy na poważnie niemożna tam łowić w nocy ?? Ja chciałem się...
06/07/10 15:21 Więcej...
przez Hubert Świtoń

W pogoni za pasiakiem...
Witam! Niestety dałem się zasugerować tezą że wędkowanie w...
03/03/10 20:11 Więcej...
przez Bronisław Nowak

Zgarnij kalendarz z super Nata...
huuuuuuuuuuuura będę miał kalendarz
07/12/09 07:28 Więcej...
przez jan boruch


Top!